Różne ścieżki

Po obejrzeniu filmu Black Mirror: Bandersnatch na Netflix nawiedziły mnie przemyślenia typu: A CO JEŻELI NIE MAM RACJI?

Wiadomo nie od dziś, że wyborów z przeszłości nie da się cofnąć, a wybory dokonane dziś będą miały swoje konsekwencje w przyszłości. Z życiem nie wygrasz i co ma być to i tak będzie. Ale…

Pojawiło mi się ALE, ale w odniesieniu do zastanowienia się na czym bazują moje obecne przekonania oraz idące za nimi decyzje. Przecież nie muszę mieć racji, mogę się mylić. Doszło do mnie, że mogę kwestionować samego siebie i nie muszę czekać, aż ktoś sprowadzi mnie na ziemię.

Często zdarza mi się lewitować, błądzić i uciekać do wymiaru nieskończonego dialogu, który zamęcza mnie – stał się moim osobistym demonem. Mimo to, wybieram się tam uzbrojony tylko w zeszyt i długopis. Notuję zjawisko, które nazwałem NIEZBĘDNE DO ŻYCIA – chodzi tutaj o myśli, a jest tworzy się ich w ciągu dnia mnóstwo. Wybieram tylko takie, które faktycznie mogą mieć swoje zastosowanie w życiu codziennym, w mojej twórczości oraz przyczynią się do jakiegokolwiek rozwoju. Reszta idzie w odstawkę lub spoczywa w otchłani myśli nigdy nie zrealizowanych, czyli takich które nie ujrzą światła dziennego. Smutna to sprawa, ale trzeba się z tym pogodzić. [*]

Ścieżek mojego, twojego, naszego życia jest z pewnością wiele. Jeżeli KTOŚ(?) zaprojektował mapę/drzewko/rozgałęzienie każdego z nas indywidualnie to krótko mówiąc mamy przeje**ne. Na co dzień to nie zastanawiamy się lub nie tak często i świadomie: a co gdybym wybrał tak albo inaczej? Wszystko koniec końców ma swoje ostateczne podsumowanie. Podobnie jak w grach wideo: osiągnięcia, zaliczone i niezaliczone misje, zebrane przedmioty bądź pozbawieni życia przeciwnicy. Tabela ma wiele podpunktów. ALE to ja, ty, my kierowaliśmy postacią w grze, która te statystyki zrobiła. W realnym, rzeczywistym byciu człowiekiem jest bardziej autentycznie. Mamy świadomość, że nie zapiszemy działań i nie będziemy mogli wrócić, gdy coś się nie powiedzie. Stąd wybory bardziej racjonalne, przemyślanie, mniej ryzykowane, bardziej taktowne.

A co jeżeli nie mam racji? Co jeżeli właśnie opisane powyżej czynniki powstrzymują mnie od przejścia na drugą stronę ulicy, gdzie znajduje się zupełnie inny świat. Możliwe, że niebezpieczny, ale dotąd przeze mnie nie odkryty. A co jeżeli jestem i od zawsze byłem w błędzie, a bycie czujnym i mało pewnym siebie wynikało z przesadnej ostrożności przed popełnieniem błędu, a co gorsza przed śmiercią.

Zdarza mi się ryzykować coraz częściej. Igrać z życiem. Czuć adrenalinę. Wychodzić poza schematy przerażenia i wątpliwości. Uwielbiam jazdę rowerem, ale w bardzo szalonym i niezbyt bezpiecznym stylu. Przedostaję się z punktu A do B jak wariat. Tak myślę, że kontroluję tego wariata – odsłonę siebie, która zmienia mnie i pomaga wyjść z błędu o stabilizacji w życiu.
Nic nie jest pewne. Dzisiaj jesteś, jutro cię nie ma. Dlaczego mam dzisiaj nie ryzykować, skoro jutro mogę już nie chodzić, być może z powodu wypadku, który sam spowodowałem. A co jeżeli się mylę i nic złego się nie stanie? Wsiadam na rower i ryzykuję. Jeżeli przeżyję to jeszcze tu coś napiszę w następnym tygodniu. 


Więcej informacji, wpisów, poezji i innych wypocin szukaj na Poeta z Hullywood

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close