Wybieram wygraną

Jedna kluczowa decyzja. Nowy, całkowicie odmienny start. Wyjątkowa chwila.
Fundamenty płoną, a dotychczasowa nagromadzona wiedza zda się na nic.
Błądzenie po nieznanym gruncie. Panika i zakłopotanie. Przyśpieszone tętno.
Krew buzuje. Nie na darmo. Instynkty ostrzegają człowieka przed terenem wcześniej nie eksplorowanym. Wiotkie nogi. Sucho w ustach. Ścisk w brzuchu. Wszystko się zgadza.
Podekscytowanie wymieszane z dozą niepewności. Element zaskoczenia.
Bum! Strzał. Jeden po drugim. Nie ma odwrotu. Machina zmiany ruszyła. Linia z nakazem jazdy do przodu. Najbliższy nawrót możliwy dopiero po pierwszej porażce, która może kosztować życie. Wybieram wygraną.
Uśmiech na twarzy. Ten zjazd wcale nie był taki straszny. Dziękuję sobie, że to zrobiłem.
W przeciwnym razie nie zasmakowałbym tak fantastycznej przygody jaką jest podjęcie ryzyka.

Smocza otchłań

tornado kanciastych kształtów
wir wierzchołków i linii prostych
apokalipsa trójkątnych figur
wszystko się sypie
wszystko się unosi
w stronę niebieskiego tła zwanego
niebem
to był jak sen
walka ze smokami
prosto z gry o tron
tak intensywnie
tak wyraźnie
tak bogato
biedny los naszych ludzi
wszystkich dopadła klęska
żywiołowa lub z rąk diabła
smocza otchłań
ognisty płomień w pył diamentów
każdego z nas przemienił

Za oknem wiosna

Za oknem wiosna
rozwój roślinności
duże drzewo zmieniło barwy
z szaro nijakich na różowo wspaniałe
zachwycam się o poranku
zachwycam się tuż przed snem
naturalny strażnik okrywa
swoja masą nasz dom
chroni przed intruzem

Za oknem wiosna
rozmowy ptaków
kłótnie sąsiadów
wyrazisty zapach grilla
sezonowcy uruchomili produkcje
ogrodowe imprezy
domowe potańcówki
trudne poranki
karuzela

Za oknem wiosna
wiosenne porządki
zimo coś ty narobiła
specyficzna woń świeżo skoszonej trawy
nowo posadzone kwiatki
wystrój podwórkowego królestwa
rodzinna integracja
wspólne działania
osobne przeżycia oraz indywidualne dokonania

 

 

Spacer

Nieco mniejszy świat, w bardzo szczęśliwym wydaniu. Mniejszy, bo nie tak pokręcony, wygnieciony, przemieniony przez ludzi z różnych stron. Świat zdecydowanie przyjemniejszy.

Odwiedziny tych samym i zupełnie nowych obszarów. Poszerzanie horyzontu. Niespodziewane, spontaniczne podróże. To lubię.

Gdzie teraz? Na spacer przez pole. Ścieżka prowadzi na stary rynek w Tarnowskich Górach. Przepięknie. Za takim widokiem tęskniłem.

Ostatnie spojrzenie w stronę przestrzeni. Koniec spaceru. Powrót do niby rozwiniętych korzeni.

Nowe karty ze starej skrzyni

dlaczego tak trudno spojrzeć w przeszłość z
uśmiechem
zawsze wrażliwy punkt zostaje
odsłonięty
przełom w dotyku niby zapomnianych
wspomnień
nowa talia kart wyjęta ze starej skrzyni
jak do tego doszło
kto temu zaradzi
każdy krok każde westchnienie
każdy skok w tył dodatkowe
utrapienie
a żeby wyciągnąć wnioski
pobawić się losem swoim
pogłaskać małego siebie po policzu
powiedzieć że będzie dobrze
czy to coś zmieni
jednym ruchem dłoni przekształcić
wypełnioną przestrzeń

 

pd4566

 

Spadkobierca

 

życie bogactwem
pogrążony w kłamstwie
z maską na twarzy
ubrany w brudne ciuchy
starszy pan podróżuje

ogarnięty strachem
ogląda się za siebie
poszukuje odpowiedzi
w którym momencie życia
błąd popełnił

✦✦✦


Poeta z Hullywood – tutaj znajdziesz opis do tego wiersza oraz innych

o słodkiej lady

Posłuchajcie ludzie mej historii. Inspiracji jest w niej nie mało, bo to życie ją pisało. Ją? Kto to taki? A poezja.

Słodka Lady ją nazwali. Bo nosiła szal wspaniały.
No i suknię aksamitną.
Dostrzec było można ją z oddali.

Dumnym krokiem kwieciste aleje przemierzała.
Słodką woń perfum za soba pozostawiała.
A chciała, chciała by ją dostrzec.
Wielu chłopa czarem oblec.
Nie tak prędko damo złota.
Bo pojawił się zuchwalec.
Przegnał, spławił, pozamiatał…
Dusił, siekał i na dno sprowadzał.

A co z Lady, przecie truchleje?
Nie bój żaby – już ja się nią zaopiekuję.
Swym silnym ramieniem otulę.
Do ucha czułe słówko szepnę.
A walecznością rozwieje wszelkie obce nadzieje.

Słodka Lady na to przystała.
Po dziś dzień swe serce w opiekę mi przyznała.
A to ci dopiero historia…
Bo na faktach oparta.

 


Poeta z Hullywood FACEBOOK
Poeta Dominik INSTAGRAM
MrHULLski (fotografie) INSTAGRAM
z Hull do Łomży (film) YOUTUBE
Poetycki Gaming (film) YOUTUBE

Wycieczka po Białym Sadzie

słucham śpiewu ptaków przy porannym chłodzie
nim słońce wyjrzy a miasto do żywych wróci
jest jeszcze czas by spojrzeć prawdzie w oczy
a skrywa się ona w ciemnych zakamarkach
skażona i często pod maską kłamstwa
sekretna i szorstka
patrzę na martwe rozkładające się ciała
much pająków i robactw
jakaś plaga przeszła przed progiem mego domu
dogaszam papieros
pod wpływem wyobraźni zataczam się
ostatkiem sił na piętro by wznowić
wycieczkę po Białym Sadzie

Różne ścieżki

Po obejrzeniu filmu Black Mirror: Bandersnatch na Netflix nawiedziły mnie przemyślenia typu: A CO JEŻELI NIE MAM RACJI?

Wiadomo nie od dziś, że wyborów z przeszłości nie da się cofnąć, a wybory dokonane dziś będą miały swoje konsekwencje w przyszłości. Z życiem nie wygrasz i co ma być to i tak będzie. Ale…

Pojawiło mi się ALE, ale w odniesieniu do zastanowienia się na czym bazują moje obecne przekonania oraz idące za nimi decyzje. Przecież nie muszę mieć racji, mogę się mylić. Doszło do mnie, że mogę kwestionować samego siebie i nie muszę czekać, aż ktoś sprowadzi mnie na ziemię.

Często zdarza mi się lewitować, błądzić i uciekać do wymiaru nieskończonego dialogu, który zamęcza mnie – stał się moim osobistym demonem. Mimo to, wybieram się tam uzbrojony tylko w zeszyt i długopis. Notuję zjawisko, które nazwałem NIEZBĘDNE DO ŻYCIA – chodzi tutaj o myśli, a jest tworzy się ich w ciągu dnia mnóstwo. Wybieram tylko takie, które faktycznie mogą mieć swoje zastosowanie w życiu codziennym, w mojej twórczości oraz przyczynią się do jakiegokolwiek rozwoju. Reszta idzie w odstawkę lub spoczywa w otchłani myśli nigdy nie zrealizowanych, czyli takich które nie ujrzą światła dziennego. Smutna to sprawa, ale trzeba się z tym pogodzić. [*]

Ścieżek mojego, twojego, naszego życia jest z pewnością wiele. Jeżeli KTOŚ(?) zaprojektował mapę/drzewko/rozgałęzienie każdego z nas indywidualnie to krótko mówiąc mamy przeje**ne. Na co dzień to nie zastanawiamy się lub nie tak często i świadomie: a co gdybym wybrał tak albo inaczej? Wszystko koniec końców ma swoje ostateczne podsumowanie. Podobnie jak w grach wideo: osiągnięcia, zaliczone i niezaliczone misje, zebrane przedmioty bądź pozbawieni życia przeciwnicy. Tabela ma wiele podpunktów. ALE to ja, ty, my kierowaliśmy postacią w grze, która te statystyki zrobiła. W realnym, rzeczywistym byciu człowiekiem jest bardziej autentycznie. Mamy świadomość, że nie zapiszemy działań i nie będziemy mogli wrócić, gdy coś się nie powiedzie. Stąd wybory bardziej racjonalne, przemyślanie, mniej ryzykowane, bardziej taktowne.

A co jeżeli nie mam racji? Co jeżeli właśnie opisane powyżej czynniki powstrzymują mnie od przejścia na drugą stronę ulicy, gdzie znajduje się zupełnie inny świat. Możliwe, że niebezpieczny, ale dotąd przeze mnie nie odkryty. A co jeżeli jestem i od zawsze byłem w błędzie, a bycie czujnym i mało pewnym siebie wynikało z przesadnej ostrożności przed popełnieniem błędu, a co gorsza przed śmiercią.

Zdarza mi się ryzykować coraz częściej. Igrać z życiem. Czuć adrenalinę. Wychodzić poza schematy przerażenia i wątpliwości. Uwielbiam jazdę rowerem, ale w bardzo szalonym i niezbyt bezpiecznym stylu. Przedostaję się z punktu A do B jak wariat. Tak myślę, że kontroluję tego wariata – odsłonę siebie, która zmienia mnie i pomaga wyjść z błędu o stabilizacji w życiu.
Nic nie jest pewne. Dzisiaj jesteś, jutro cię nie ma. Dlaczego mam dzisiaj nie ryzykować, skoro jutro mogę już nie chodzić, być może z powodu wypadku, który sam spowodowałem. A co jeżeli się mylę i nic złego się nie stanie? Wsiadam na rower i ryzykuję. Jeżeli przeżyję to jeszcze tu coś napiszę w następnym tygodniu. 


Więcej informacji, wpisów, poezji i innych wypocin szukaj na Poeta z Hullywood

Blog at WordPress.com.

Up ↑