Refleksja duszy

Pierwszy nostalgiczny nielegal szarego artysty pt.

REFLEKSJA DUSZY

Album Refleksja Duszy zawiera przemyślenia oparte o wspomnienia płynące prosto z głębi duszy. Nostalgiczne westchnienie – kiedyś to było – tutaj w tej poetyckiej składance łączy się z emocjami oraz doświadczeniem człowieka, szarego artysty tęskniącego za życiem, które chciałby wskrzesić przeżywając na nowo. Wyjazd z rodzina do Anglii rozpoczął całkowicie nowy epizod w moim życiu, lecz pewne historie są wciąż aktywne, a nawet nie pozamykane.


Opowiastka o tym, jak bardzo z wiekiem i dojrzewaniem zmieniają się poglądy względem marzeń. Sytuacje życiowe zmuszają do albo porzucenia pewnych marzeń z lat dziecięcych albo życie się tak układa ze marzenia spełniają się bez uwczesnego zaplanowania, tak po prostu.

Sposób na życie

Marzenia o byciu kimś wielkim.
Marzenia o byciu kimś sławnym.
Marzenia o byciu kims
Marzenia o byciu.
Marzenia.

Powroty do korzeni
Na pytanie kim Jaś chce zostać w przyszłości
– Jaś z pewnością odpowie głośno – strażakiem
Tytuł, szacunek, bycie herosem
Gonitwa za marzeniami z najwyższej półki
Więcej, więcej i więcej
Bez granic. Niebo nie jest limitem
Dziecięcy zapał ugaszony wężem strażackim dorastania
Ludzie, wydarzenia oraz ich raniące słowa
Nikim się staniesz, nie rób tego, bo będziesz żałował
Przestań wymyślać, nie marnuj czasu na głupstwa
Ogranicz myślenie dla swojego dobra
Początek upadku pod tytułem pętla
Jak żyć – pytanie odwieczne
Sposób na życie, by przeżyć w hałasie szeroko dostępny w sprzedaży
Napraw się, napraw swój umysł, napraw podejście, chyba jesteś cały zepsuty.
Dni mijają na sklejaniu kawałków
W rękach rozpuszcza się klamstwo
Trafiasz na sukces lub godzisz się z porażką
Marzenia jak były tak odeszły w niepamięć
Są nowe, świeże może nie doskonale
Są twoje i tylko dla ciebie zostały przeznaczone


Przed wyjazdem do Anglii rozmawiałem ze znajomymi i rodziną w Łomży, iż będę odzywał się systematycznie oraz raportował, co dzieje się w niby wielkim świecie. Z początku mi się to udawało, ale kolejne tygodnie sprawiały, że traciłem chęci na kontakt i jakąkolwiek komunikację ze światem który musiałem zostawić setki kilometrów za sobą. Tęsknota.

Odezwę się, pozdrawiam

Ostatnie dni przed wyjazdem
Pożegnania, słowa z zapewnieniem
Już myślałem, że nie wrócę
Zniknę na trochę, a potem zawrócę
Będę pisał, odezwę się do was
Ciężar na sercu zatykał mi oddech
Pozdrawiam, będę myślał o was
Za rogiem nie mogłem od łez odkleić mych powiek
Wewnętrzne konflikty sentymentalnych wspomnień
Klamka zapadła niczego nie cofnę
Myślę wciąż o was i bardzo tęsknię
Widzę w tunelu zmian słońca promień

***

Chciałbym z tego miejsca przeprosić z głębi serca wszystkich, których iszukałem w lato 2008 mówiąc, że jadę tylko na wakacje. Bałem się. Nie wiedziałem co mnie czeka. Żal było opuszczać to wszystko.


Kłamstwa i zmyślone historie wszystko po to, by nie być gorszym. Udawałem kogoś kim nigdy stać się nie chciałem. Musiałem przetrwać. Trudny okres w życiorysie.

Spowiedź

Ah, jak łatwo jest kłamać
Sprzedawać zmyślone historie
No bo kto to będzie sprawdzać
Myślałem, że ich wszystkich nabiorę
Najbardziej nabrałem siebie
No bo łatwo się w tym pogubić
Myślałem, że kłamstwa uratują mnie
I że oni będą mnie bardziej lubić
Cholera wie, co wtedy było w mojej głowie
Koniecznie chciałem akceptacji
Już lepiej chyba leżeć w rowie
Niż bablać mordą nie mając racji
Ciągły ból głowy i strach przez konfrontacją
A co, jak mój szyfr ukróci me nogi
Nerwowe zachowania przed każda sytuacją
By nie pokazać jak rosną mi rogi
cieszyłem się, gdy skończyłem z udawaniem
Myślałem, że dni mam już policzone
Bardzo sprytnie pozamykalem relacje
Urwany kontakt wiązał się z wieczornym płaczem
zostałem sam, ale mnie to nie dziwi
Lekcja na przyszłość by szczerym zawsze być
Nowy scenariusz totalnie już mnie nie krzywi
Chce być prawdziwy i tak pragnę żyć


Jak medytacja dla mnicha jest oczywistą aktywnością dla nas ławka i pestki były jak tablica dzisiejszych mediów społecznościowych. Łupiny lądowały pod nogi, a osiedlowa tak zwana kamera wydzierała się przez okno okazując swoje niezadowolenie z zainstaniałej sytuacji. Miejscówka pozostawała niezmienna, a okoliczni mieszkańcy niestety, ale byli zmuszeni z tym żyć.

Ławka i słonecznik

Łupiny świadczyły o jednym – oni tu byli
Banda zjadaczy pestek
Przed procesem pochłaniania słonecznika
ówcześnie rozłupując go ze słonego tworzywa
musi pojawić się symboliczny rytuał
spożycia gazowanego trunku w szklanej butelce
Słynna oranżada na miejscu
z założeniem, iż butelka jest do zwrotu
Dorobek młodzieńczego życia
przeznaczony na prowiant dla znajomków
Ławka i słonecznik były dla nas sytuacją nie podważalną.
Bez tego nie mogło istnieć spotkanie.
Nasyceni i opici, gotowi do gry w piłkę
lub do szukania monet na dalszą przygodę
obiadokolacji za pare złotych.


Zajawka w szukanie schronienia na podwórku oraz możliwość magazynowania w tak zwanej bazie różnych przedmiotów. Tajemnica, o której wiedzieli tylko wtajemniczeni. Głównie chodziło oto, aby świetnie się bawić oraz posiadać kawałek niby nieznanego lądu dla siebie.

Baza

Jedyna w swoim rodzaju niepowtarzalna
Niedostępna dla pozostałych niebanalna
Schronienie przed intruzami zupełne
Zabawa na wypasie totalnie
Schowani w ciasnym kącie
Przykryci kołdrą natury
Nie strasznie nikomu ubłocone liście
Dla nas to jak lot ponad chmury
Schowki skrytki spichlerze
Kapsle zakrętki monety
Kto ile oraz byle co zbierze
Tylko wtajemniczeni mogli korzystać z naszej magicznej mini fortecy


Jestem z rocznika, który przeżył podwórkowe życie i dobrze pamiętam godziny spędzone na dworzu, kiedy świat wirtualny bawił, lecz nie był pierwszoplanowy. Czasem bywały ponure dni, a wtedy wspólne zainteresowania, spotykanie się przy ulubionej grze komputerowej, zdawało się być opcją doskonałą.

Chodź do mnie, programy w GTA

Zagubiony w gąszczu jedynek i zer
Zasiadam w wygodnym fotelu gracza, by przenieść się do wirtualnego pokoju
Znajomi z sieci już czekają
Oddaleni od siebie o setki kilometrów, wspólnie szukamy ukrytych skarbów wykonując przy tym liczne zadania
Dziś możliwości wspólnej zabawy są przednie
Szkoda ze zostawilismy za sobą ten rzeczywisty świat
Bywają dni, a ja rozpamiętuje czas, gdy internet raczkował, a pierwszy mój komputer przy lepszej grze wariował
Słynne GTA San Andreas
Zapisy stanu gry na cienkiej plastikowej kiedyśniejszej karcie pamięci
Kopia plików i spacer do kolegi
Chwile wzajemnego dopingu, aby przejść kolejny etap
Czas spędzony razem w realnym środowisku
Życie napędzane motorem wyobraźni, w trakcie podwórkowych zabaw wcielając się w postać z odgrywanego tytułu.

Jestem chłopcem z poza sieci
Pamietam jeszcze tamte dni
Jakby to było wczoraj


Coś, co nie ma sensu i nie wymaga głębszych wyjaśnień. A brak internetu nie był problemem. Podstawowa wiedza ograniczała się do tej zdobytej w szkole lub od starszych znajomych, a chęć poszerzenia horyzotów w obszarze danego tematu zachęcała do zakupienia czaspisma w kiosku.

Głuchy telefon ślepy mikrofon

Skoro tytuł wiersza nie ma sensu
Jak wyjaśnić sens istnienia dziecku
Gdy internet był jeszcze rzadkością
Każda informacja była wartością
Bez wujka google i cioci Wikipedii
Życie się toczyło w granicach prawdy i bredni
Fakty faktami, a opinie są różne
Narzekać nie można, lecz bywało różnie
Dziś fake newsy, wiadomości dla dramy
Kiedyś plotki podwórko oblatywały
Czy było lepiej tego nie mówię
Było inaczej, egzystowaliśmy w jednym klubie
Pogniewani, skłóceni lub jak bracia
Za pan brat, szło by się na koniec świata
Teraz lekki konflikt i już w necie blokada
Kilka kliknięć, kurtyna opadła
Technologicznie jesteśmy do przodu
Psychicznie, cofamy się w rozwoju
Co z nami będzie na ostrym zakręcie
Pewnie wciśniemy hamulec i podzielimy się tym na fejsie


Jedną nogą w Polsce

Życie z myślą o powrocie nie ułatwia obecnego życia na emigracji. Jednak brak ostatecznej decyzji. Chciałbym lecz istnieje ryzyko, pojechałbym lecz to Anglia sprawiła bardziej jakim człowiekiem jestem teraz. Trudno jest zdecydować, kiedy abonament jeszcze się nie skończył, a do końca umowy jeszcze kupa czasu.

W obolałym emocjonalnym stanie, poruszam się po ceglanej angielskiej dżungli.
Kołysze się na boki, w rytm polskiej wspaniałej muzyki.
Przy głęboko zapuszczonych korzeniach ten świat jest mi wciąż obcy.
Po wielu doświadczeniach, stałem się dość wybredny.
Nie czuje się zwycięzca, pomimo licznych mych osiągnięć.
Wciąż pragnę tylko tego, by do mego kraju wrócić.
Odwaga i szaleństwo nie idą ze mną w parze.
Strach to wróg największy kto wygra się okaże.


Powracam do korzeni. Do tego za czym tęsknię i co pomaga mi, ukoić rany z dawnych lat.
Jestem osobą sentymentalą. Bardzo przeżywam to, co się wydarzyło i często siedzę w przeszłości. Wspominam wiele chwil i pragnę przeżywać je na nowo w głowie lub podczas konwersacji z kimś bliskim. Zbieram wydarzenia i zapisuje doświadczenia na przenośnym dysku ukrytym w najtrudniej dostępnym schowku.

Kolekcjoner wspomnien

Budzę się przy słabym świetle księżyca i rozmyślam
Tonę, zatapiam się w szarej otchłani wspomnień, tętno przyspiesza, szybciej oddycham
Pamietam mieszkanie m3, zapach nowego kompletu drewnianych mebli.
Dotykam dłonią, przesuwam po krawędzi tak rzeczywistych obrazów.
Przenikam przez granice pomiędzy prawda, a światem iluzji.
Docieram, do zapomnianych albo pominiętych przez umysł historii potrzebnych w mojej kolekcji wspomień.
Dorzucam fragmenty i źródła tamtych wydarzeń i klękam.
Klękam, bo czuje, że siły witalne mi odeszły z przejęcia, poległem.
Poległem, ze łzami patrzę na dawny mój pokój i czekam…
Aż ukaże się oczom postać mojej osoby, doceniam.
Każdy ruch sylwetki, każde spojrzenie w gładkość ściany,
On pozostał niezmienny, wciąż zamyślony.
Drzwi do pomieszczenia wspomnień zamykam.
Pozostając w objęciach dobrych chwil, wtulony odlatuje z nadzieja, że zawsze będę o tamtym chłopcu pamiętał.
Dzisiaj doceniam, jak bardzo urosłem na wielu płaszczyznach i ogarniam.
Załatwiam sprawy, dorosłość w mej garści.
Jak pies na smyczy blisko przylega, nie zmieniam.
Dla samej zmiany, by uciec od wspomnień i przestać powracać na przemian
Nie chce powrotów, chce nowych doświadcze.
Chce zdobyć odwagę, by wygrać ze strachem, zwyciężam.
Nastrajam swój umysł na akcje reakcje i w drogę natychmiast ruszam,
żegnam.


© 2018-2020 Copyright by Dominik WilliamCezar Choromański

Blog at WordPress.com.

Up ↑

%d bloggers like this: