Kolekcjoner wspomnień

Pierwszy nostalgiczny nielegal szarego artysty pt.

REFLEKSJA DUSZY

Album Refleksja Duszy zawiera przemyślenia oparte o wspomnienia płynące prosto z głębi duszy. Nostalgiczne westchnienie – kiedyś to było – tutaj w tej poetyckiej składance łączy się z emocjami oraz doświadczeniem człowieka, szarego artysty tęskniącego za życiem, które chciałby wskrzesić przeżywając na nowo. Wyjazd z rodzina do Anglii rozpoczął całkowicie nowy epizod w moim życiu, lecz pewne historie są wciąż aktywne, a nawet nie pozamykane.

Oto jako pierwszy opublikowałem materiał o nazwie Kolekcjoner Wspomnień:

CDN

Sztuka na poważnie

Od kiedy pierwsze słowa poezji składałem w całość
Moją duszą zawładnął jakiś straszliwy pająk
Swą siecią zaplątał wersy w pergamin
Bym się cofnął i stawił czoła legendom
Bym swą magią poezji łączył ludzi w jedność
Bym trafił na pasterza co swą trzodą dobrze włada
Przekazał mu moc słowa by on to rozpowiadał
Historii czas przemija a sztuka wciąż jak żywa
Renesans odnowienie reinkarnacja wyzwań
Do celu doprowadza mnie żarząca się wciąż iskra
Na sztukę mam swe oko przykute życia gwoździem
Do portu zacumuje gdy zrobię większy postęp

 

Nieudana Próba Traw

Trafił do nas wygłodniały, cały posiniaczony, sama skóra i kości. Żal było patrzeć na los tego chłopca. Prawdopodobnie sierota, lecz nie śpieszyło się nikomu tego potwierdzać. Został u nas. Znaleziony pewnej, mroźnej nocy na rozbitej łódce przy przystani. Miał szczęście, że jeden z naszych polował wtedy na bestię w tamtej, względnie bezpiecznej okolicy. Chłopiec potrzebował sporo czasu by dojść do siebie. Jednak od początku widać u niego było wolę walki i chęć przeżycia choćby jeszcze jednego dnia. Jego rany nie były spowodowane przez atak potwora, lecz musiał być długo nieprzytomny, a nurt wody zadecydował gdzie ostatecznie znajdzie się bezbronne ciało. Skały mogłby być przyczyną pokiereszowanej łodzi oraz marnego stanu zdrowia chłopca.

Nabierając witalności, młody chcąc nie chcąc, jak inni w jego wieku musiał stoczyć pojedynek z wałsnym odbiciem. Trudne testy oraz sprawdziny, z którymi się zapoznał przynosiły uśmiech na jego twarzy. Jego organizm był zupełnym przeciwieństwem. Częste, przewlekłe choroby i nietolerancje składników, które wchodziły w skład specjalnej diety przy wymagającym wysiłku fizycznym. Będąc na wyczerpaniu psychicznym, z przyczyny boleści brzucha, forma chłopca malała, a jego umiejętności i predyspozycje – mimo, iż miał ogromny potencjał – nie spełniały odpowiednich wymogów aby przejść do następnego etapu.

Chłopiec nie miał totalnie nic do stracenia. Budził się przed wszystkimi, trenował poza godzinami i starał się z całych sił udowodnić, że się nadaje. Cóż mieliśmy zrobić. Odmówić biedakowi? Pomimo naszych skamieniałych serc, każdemu zrobiło się w tamtej chwili miękko i niepewni swoich decyzji puściliśmy chłopaka na Próbę Traw. Wiedząc, że może to być koniec przygody, chłopak zdeterminowany przystąpił do etapu mutacji. Dalsze wydarzenia możecie sobie wyobrazić.

Bywaj Mikkel. Dzielny był z ciebie wojownik i niedoszły wiedźmin.

 

trudny los artysty

Rzadziej piszę poezję ostatnimi czasy i nie chodzi tu o wypalenie. Nic z tych rzeczy. Wiersze są już ze mną prawie dekadę. W sensie jestem z nimi związany tak długo. To znaczy, nie jako para… Nie ważne.

Kiedy zasiadam do napisania mam wrażenie, że to będzie mój ostatni i się tego boje. Czemu ostatni? Może przez fakt, że idą trudne czasy, klimat się zmienia, nigdy nie wiadomo co będzie jutro. A może po prostu stracę rękę i niczego już nie napiszę – tak bardzo absurdalne bywają moje myśli. Boję się, że kolejny tekst – jeżeli się okaże tym ostatecznym – nie będzie zbyt wystarczający. Co to znaczy? Mogę coś pominąć, pomylić się, za bardzo przesadzić z treścią, nie wiem. Dlatego takie przerwy w publikacjach.

Kocham pisać. Czasami myślę sobie, że nie rozwinąłem skrzydeł na tyle, by świat o mnie usłyszał. Później dochodzi do mnie wizja mojej rodziny, znajomych, którzy trzymają w rękach mój tomik Rewolucja Stanu Umysłu i pomimo iż mało co z niego rozumieją, cieszą się z mojego sukcesu, nie ważne jakich jest rozmiarów.

Wiersz zwykle zaczynam od tytułu. Dalej idzie cała reszta. Nie znam tytułu mojego ostatniego wiersza, lecz gdybym z jakiś przyczyn był zmuszony zawiesić rękawice na kołku to chciałbym zostać podsumowany jednym słowem – milczenie.

Cenię sobie ciszę oraz słuchanie ciszy. Lubię milczeć i obserwować. Następnie piszę to co zobaczyłem i dopowiadam to czego nie usłyszałem. Tak w skrócie wygląda moja twórczość.

Na koniec, tak już króciutko: NIECH MAGIA POEZJI BĘDZIE Z WAMI!

 

Od jutra.

Postanowienia noworoczne. Rozpisane plany treningowe. Karnety na siłownie zapłacone, dieta – czyli szerokorozumiane odżywianie – uaktualniona, więc można ruszać.

A co, gdyby to wszystko przełożyć na jutro?

Świąteczna ilość spożywanych kalorii spowodowała u mnie niechęć do ruszania się gdziekolwiek. Zasapany, ociężały jak stary wagon towarowy. Kilka kilo więcej na liczniku, a robi tak dużą różnicę.

Mój plan jedzeniowy nosi nazwę: OD JUTRA.

Prokrastynacja wszystkiego co możliwe oprócz oglądania seriali jak np. Belfer z Maciejem Stuhrem. Polecam, bo trzyma w napięciu. Chyba nie ma w tym nic złego, gdy realizację celów na ten rok przeniosę aż do ukończenia serialowego sezonu prawda?

Poza tym, zwykle już w marcu siłownie stają się mniej zapełnione, bo ekscytacja nową zajawką opada wraz z pierwszym, wiosennym deszczem.

Od jutra to taka troche droga życia. Możliwość ograniczenia stresu biorącego się z narzuconych wyzwań, pochodzących głównie z portali społecznościowych. Presja wcale nie sprzyjająca rozwojowi, a tylko bardziej demotywująca człowieka w jego marzeniach o zgrabnej sylwetce lub lepszej kondycji podczas biegania.

Nic się nie stanie, kiedy zrobisz inaczej niż inni i zaczniesz od jutra. To nie porażka.

Trenowałem przez wiele lat: sporty walki, podnoszenie ciężarów, koszykówka i kolarstwo. Dawałem z siebie wszystko. Pilnowałem tego co jem, a nawet nie spożywałem mięsa przez rok. Bawiłem się tematem na różne strony. Pasja wypełniała moje dni. Żałowałem każdej przerwy na odpoczynek, bo wierzyłem, że wszystko co robię musi dawać sens dla mojego rozwoju: umysłowego, fizycznego i duchowego. Innymi słowy – padło mi na mózg. Czytanie tylko i wyłącznie książek z literatury inspiracyjnej pomagało mi przez moment, a później musiałem uzupełnić swoje – nazwę to – podniecenie kolejną lekturą z tej samej kategorii. Inne gatunki to przecież strata czasu. Trwało to tak mniej więcej cztery lata.

***
Czasami coś czego nie widzimy z centrum wydarzenia może być naszym, najczęściej popełnianym błędem. Przecież będę odpoczywał po śmierci. Hmm, nawet z tym to jedna, wielka niewiadoma.

Aby jeszcze głębiej nie wchodzić w depresyjny tok myślenia, zakończę wątek na podzieleniu się opinią: każdy dokonuje własnych wyborów, niektóre są mniej lub bardziej przemyślane, a efekt nie zawsze jest jednoznaczny. Rozpoczęcie akcji od jutra nie zmieni może zbyt wiele, ale pozwoli trzeźwo spojrzeć na sprawy, a może nawet pojawią się nowe pomysły, do sprawniejszej realizacji zadań.

OD JUTRA pozwala zdobyć dystans, a to już połowa sukcesu do nie ześwirowania. W dzisiejszych czasach to jednak bardzo ważne, tak uważam.


glowka-pracuje pd

Pozdrawia, trener Dominik xD

Święta, święta i…

Taaak…

Już niebawem padną z ust Polaków te słowa. Słowa, które są jednocześnie smutne, zawierają przekaz upływającego czasu, westchnienia oraz wewnętrznej zadumy: Abyśmy za rok doczekali.

Święta, święta i po świętach.

Jednak, myślę sobie, że w tym roku może być inaczej. Wskazówek zegara nie da się zatrzymać. W zasadzie to można wyjąć baterie, ale to nic nie zmieni prawda?

Święta są codziennie. Codzienna celebracja mojego
JA, JESTEM. TY, JESTEŚ. ONI, SĄ.
I tak dalej, i tak dalej.

W trakcie świątecznych porządków, świątecznej przerwy od szkoły lub pracy, świątecznej atmosfery oraz świątecznych przygotowań kulinarnych pomyśl: ILE ZOSTAŁO CI ŻYCIA? ILE TEGO ŻYCIA JESZCZE PRZED TOBĄ? 

Jedna wielka niewiadoma, a jednak w trakcie odpowiedzi sprawa staje się klarowna – NIE WARTO ZMARNOWAĆ ANI CHWILI.

Wesołych Świąt!
Dziękuję, że czytacie moje wiersze i wpisy.
Magia poezji niech będzie z Wami!

swieta2_(www.e-gify.pl)

poetadominik

Łupieżca umysłów // The Mind Flayer

▼▼▼ PLEASE SCROLL DOWN FOR ENGLISH▼▼▼

Łupieżca umysłów

Z pozoru niewidoczne, przegapione, niewychwycone
Przy głębszym spojrzeniu pojawia się w przestrzeni
Między ścianami, a odwróconym odbiciem
Pochłania ludzki umysł i karmi się strachem
Uwaga, nadchodzi
Każdego na swej drodze może srogo uszkodzić
Ciemny, nieprzyjemny, nieprzewidywalny
Nie z tego świata powiadają
Z wymiaru odwróconej rzeczywistości
Gdzie wszystko ocieka mrokiem
Bez głębi czasu
Niby znikasz, a tak właściwie to
Pozostajesz w ukryciu
Strach cię obleciał
Spójrz na ściany
Może właśnie teraz on na ciebie patrzy…

 

The Mind Flayer

Seemingly invisible, missed, uncaptured
With a deeper look, it appears in the space
Between the walls and the inverted reflection
It absorbs the human mind and feeds on fear
Attention, it is coming
Anyone on his way can be severely damaged
Dark, unpleasant, unpredictable
It is not from this world – as they say
From the dimension of inverted reality
The Upside Down
No depth of time
You seem to disappear
But actually, you remain hidden
Does fear has come over you?
Look at the walls
Maybe it is looking at you right now…


inspired by Stranger Things on Netflix

Dni sprzed zaćmienia 

Zapada zmrok
Gasną światła
Zero niepotrzebnego hałasu
Kiedyś godzina policyjna
Dziś standardowe życie gdy zachodzi słońce
Nawet ono ma już dosyć
Protest natury
Kłopoty człowieka

Czasami myśle o tamtych dniach
Tych sprzed zaćmienia
Ile roślin nie zdążyłem poznać
Ich zapachu i przeznaczenia
To może zabrzmieć smutno
Chciałbym przestać istnieć jak one
Powolnym krokiem dotrzeć do końca
Później budzę się z tego snu i patrzę na nowy świat
Planeta już obraca się wolniej
Ocean już nie taki spokojny
Zwierzęta dziczeją
Ludzie
Ach ludzie
Cóż za prymitywna rasa
Sami do tego doprowadziliśmy
Z pełna świadomością
Tak jakby skazać samego siebie na śmierć
I żyć z tym przez wiele lat
Później spojrzeć prawdzie w oczy
I przeprosić za błąd
Za późno
Teraz piach
Gruz
Zalane pola
Umarłe lasy

A dusze już dawno nas opuściły
Adieu
Arrivederci
Adios
Amen

Zainfekowany

Jesienny stroik zmoczonych liści
Drzewa czynią ukłony
Poległy od siły żywiołu ziemskiego
Szlaki błotem posłane
Niebo ponurym odcieniem szarości swą obecność zaznacza
Krople po brudnej szybie spływają mozolnie
Jedna na drugą łącząc się w jedną
Ciężarem swym torują spływ dla reszty
Ogólnie mokry i smutny klimat przenika przez skórę człowieka

Na kilka dni odłączony od świata żywych
Kwarantanna
Zainfekowany wirusem o nazwie
Mam dosyć tego przykrego kraju


Kiedy już przeziębienie wprowadza w stan najwyższej inspiracji do pisania poezji o sytuacji podbramkowej – bo przecież chory facet w domu to najgorszy rodzaj końca świata.

Blog at WordPress.com.

Up ↑