Od jutra.

Postanowienia noworoczne. Rozpisane plany treningowe. Karnety na siłownie zapłacone, dieta – czyli szerokorozumiane odżywianie – uaktualniona, więc można ruszać.

A co, gdyby to wszystko przełożyć na jutro?

Świąteczna ilość spożywanych kalorii spowodowała u mnie niechęć do ruszania się gdziekolwiek. Zasapany, ociężały jak stary wagon towarowy. Kilka kilo więcej na liczniku, a robi tak dużą różnicę.

Mój plan jedzeniowy nosi nazwę: OD JUTRA.

Prokrastynacja wszystkiego co możliwe oprócz oglądania seriali jak np. Belfer z Maciejem Stuhrem. Polecam, bo trzyma w napięciu. Chyba nie ma w tym nic złego, gdy realizację celów na ten rok przeniosę aż do ukończenia serialowego sezonu prawda?

Poza tym, zwykle już w marcu siłownie stają się mniej zapełnione, bo ekscytacja nową zajawką opada wraz z pierwszym, wiosennym deszczem.

Od jutra to taka troche droga życia. Możliwość ograniczenia stresu biorącego się z narzuconych wyzwań, pochodzących głównie z portali społecznościowych. Presja wcale nie sprzyjająca rozwojowi, a tylko bardziej demotywująca człowieka w jego marzeniach o zgrabnej sylwetce lub lepszej kondycji podczas biegania.

Nic się nie stanie, kiedy zrobisz inaczej niż inni i zaczniesz od jutra. To nie porażka.

Trenowałem przez wiele lat: sporty walki, podnoszenie ciężarów, koszykówka i kolarstwo. Dawałem z siebie wszystko. Pilnowałem tego co jem, a nawet nie spożywałem mięsa przez rok. Bawiłem się tematem na różne strony. Pasja wypełniała moje dni. Żałowałem każdej przerwy na odpoczynek, bo wierzyłem, że wszystko co robię musi dawać sens dla mojego rozwoju: umysłowego, fizycznego i duchowego. Innymi słowy – padło mi na mózg. Czytanie tylko i wyłącznie książek z literatury inspiracyjnej pomagało mi przez moment, a później musiałem uzupełnić swoje – nazwę to – podniecenie kolejną lekturą z tej samej kategorii. Inne gatunki to przecież strata czasu. Trwało to tak mniej więcej cztery lata.

***
Czasami coś czego nie widzimy z centrum wydarzenia może być naszym, najczęściej popełnianym błędem. Przecież będę odpoczywał po śmierci. Hmm, nawet z tym to jedna, wielka niewiadoma.

Aby jeszcze głębiej nie wchodzić w depresyjny tok myślenia, zakończę wątek na podzieleniu się opinią: każdy dokonuje własnych wyborów, niektóre są mniej lub bardziej przemyślane, a efekt nie zawsze jest jednoznaczny. Rozpoczęcie akcji od jutra nie zmieni może zbyt wiele, ale pozwoli trzeźwo spojrzeć na sprawy, a może nawet pojawią się nowe pomysły, do sprawniejszej realizacji zadań.

OD JUTRA pozwala zdobyć dystans, a to już połowa sukcesu do nie ześwirowania. W dzisiejszych czasach to jednak bardzo ważne, tak uważam.


glowka-pracuje pd

Pozdrawia, trener Dominik xD

Jestem emigrantem

Dwa tysiące ósmy gorący początek lata
żyjąc z nadzieją, iż decyzja będzie inna
ze świadomością, że ojczysty kraj pożegnam.
Drugi lipca, z łóżka się zrywam
gacie prawie pełne, w głowie modlitwa.
Czy to jet wyrok, czy szansa osobista?
W rodzinnym gronie opuszczam moją przystań.

Jestem emigrantem z pakunkiem pełnym pytań.
Co mnie jeszcze w życiu czeka do tego nie wnikam.

Czwarty lipca, już na obcej ziemi.
Czy pobyt jest na chwilę, czy coś się kurwa zmieni?
Początek wesoły, okres wakacyjny.
Czas by poznać język, czas by poznać innych.
Wychodzę na dwór, osiedle mi nie znane.
W którą mam iść stronę, dopomóż proszę Panie!
Łzy w oczach, stres niemiłosierny
pierwszy dzień w szkole, etap nie przyjemny.
Nic nie rozumiem, dlaczego tutaj jestem,
co komu zrobiłem, chcę z powrotem moją przestrzeń.

Zakochany? Zauroczony? Miłość została, ja zrozpaczony.
Ściana pełna fotografii, wspomnień szalonych.
Obrazy pamięci przeszłością przepełnione.
Powstały pierwsze wiersze, monotonne myśli o niej.
Pamiątka została, czas leci dalej.
Nie patrzę wstecz, tak jest wspanialej.

Nowy rozdział epickiej przygody.
Podjąłem wyzwanie – sierpień 2012 – zapierdol treningowy.
Boks mnie uratował, wyciągnął ze mnie chłopca.
Po kilku miesiącach obudził sportowca.
Żelastwo dźwigałem, w worek uderzałem, na ringu stawałem,
nieźle oberwałem. Mimo tego, z desek się podniosłem
i do przodu gnałem.
Niezatrzymany, niepowstrzymany rozwojowi ulegałem.
Nieustannie najlepszym stać się chciałem.

Przez kilka ładnych lat, boks moją codziennością był.
Po chwili los bezlitośnie ze mnie zadrwił.
Czar prysł. W pętli przeszłości niepozałatwianych spraw,
zostawiłem pasję by odszukać moje JA.

Szósty czerwca, 2016, „gdyby wiek nie miał znaczenia”
Słowami tymi dotarłem do przeznaczenia.
Druga połówka z miłości zrodzona. Szczęście moje,
bo to już narzeczona. Ogromna radość mimo tych problemów.
Łączę wszystko w całość, bez zbędnych przystanków.
Poruszam się do przodu trzymając ją za rękę.
Całuje jej usta. Kocham z całego serca.
Mam tylko nadzieję, że nie dorwie mnie
angielski los morderca.

W trudnych chwilach

Nie zobaczysz mojej porażki
Będę walczył
Poskładam cały ten teatrzyk
Niczym feniks odrodzę się z popiołów
Zadrży ziemia od ciężaru moich słów
Spadnie deszcz co zmyje zwątpienie
Wzejdzie słońce i ogrzeje chłodne duszę
Tusz na kartce zamieni się w złoty napis
Ufaj sobie nic poza tym

Blog at WordPress.com.

Up ↑