Koronarozterki

#koronarozkminy
#koronarefleksje
#koronarozterki

Co to będzie? Co się stało? Co jest teraz?
W zależności od tego: gdzie kto się znajduje.
W zależności od tego: jak kto podchodzi do sprawy.
Zawsze w zależności od czegoś.

W chwili obecnej wybory są ograniczone.
Rutynowe życie dla większości z nas przestało być takie samo.
Opuszczenie domu wiąże się z potencajnym zagrożeniem.

Strach przedziera się przez społeczność.
Pytania: kiedy koniec?, ile umarło?, ile zostało wyleczonych?
Bilas zysków i strat.
Prawda? Albo fikcja na rzecz pogłębienia panującej pandemii zainfekowanych umysłów?

Spór…

Zignorowanie kontra podporządkowanie.
Trzeźwość umysłu kontra brak własnych myśli.
Życie chwilą kontra obawa przed śmiercią.

Motywów jest wiele. Ty wybierasz swój.


Kiedy to wszystko minie i znów powrócimy do codziennych obowiązków, obiecuję sobie cięższą pracę nad swoją twórczością. Teraz jeszcze poukrywam się i przeczekam te koronarozterki.

Tylko £UNTY mu w głowie

https://poetadominik.com/2018/12/11/jestem-emigrantem/


Jestem emigrantem z pakunkiem pełnym pytań.
Co mnie jeszcze w życiu czeka, do tego nie wnikam.

Słowa z refrenu piosenki, którą pisałem, kiedy skomulowały się w mojej głowie myśli o emigracji. Obecnie mam dwadzieścia pięć lat. Sporą ilość sytuacji do opowiedzenia. Wszystko to z ponad dziesięcioletniego pobytu w Anglii. Przecież to szmat czasu prawda? Człowieku przecież ty pewnie śmigasz po angielsku jak angole! A hajsem to pewnie się podcierasz… £UNTY!!! Bywały i takie komentarze lub stereotypowe stwierdzenia ludzi niemających styczności z życiem na wyspach. Typowe nie wiem, ale się wypowiem jest jedną z tych przyczyn dlaczego stwierdziłem, że poczekam z napisaniem czegokolwiek jak zbiorę wystarczająco doświadczenia. No bo, z czym do ludzi?

Każda chwila, każdy dzień, każda klatka po klatce to życie, o którym można mówić, opowiadać, przeżywać na nowo. Oglądając fotografie z początków w Anglii, pojawia mi się sentymentalna łza w oku. A kręci się i kręci skubana, ale zanim spłynie po policzku zdąrzę przelecieć w myślach przez oś czasu oraz wyświetlić sobie na wewnętrznym ekranie moje dotychczasowe życie – życie emigranta.


YouTube – vlogi emigranta z Hull
https://www.youtube.com/channel/UCW46SKXCK-5Jwz_dKwXsfMg

 

Teraz twoja kolej.

I te wszystkie piękne słowa… Motywacyjne cytaty, zdania dopingujące: “Jedynym limitem jest twój umysł.” “Każdy ma szansę dokonać zmiany.” “Nigdy nie przestawaj się uczyć.” I tak dalej… Aż pewnego dnia pojawił się on, a właściwie to. Coś, z czym ludzkość nie może sobie poradzić. Jakimś cudem potęga umysłu osiągnęła limit, a system naprawszy rozjechał się przy najbliższym uszczerbku na drodze. Kto teraz ma rację? Komu teraz zawdzięczamy tamte słowa? “Każda porażka sprawia, że się rozwijasz.” Tym razem porażka wynikła z przyczyn nieuniknionych, a finał nijak się ma ze słowem rozwój. Siła wyższa. “Piękne drogi często prowadzą do pięknych celów.” Ostatnimi czasy tych pięknych dróg jest coraz to mniej. Nikt tak na serio nie wie, jak wygląda ta ostateczna. Jedno jest pewne. Każdy dzień jest jak rosyjska ruletka. Ja nacisnąłem już dziś spust.

Teraz twoja kolej.

Pętla

Świat wykonał pętle. A ludzie mu w tym pomogli. W zasadzie to jedno i to samo. Każdy z nas od siebie cegiełkę dołożył. A gdzie tam, to przecież kawał roboty – tak zaniedbać swój jedyny dom. Ale, kogo to ma obchodzić: nie moje podwórko to na nie sЯam. Brzydko odnosząc się w stosunku do ziemi. Tej niekiedyś pachnącej, tętniącej życiem natury. Dzisiaj to klatki wychowują zwierzaki, a smartfony nasze pociechy. Ale, jakie to ma znaczenie, skoro i tak przyjdzie na nas pora. Może nie zaraz – choć, to możliwe – za chwil kilka zgłosi się ktoś po nas. Przyjdzie, ustanie w progu. Bez pukania i zbędnych wyjaśnień rozliczny się z nami: co nasze to już nie nasze. I tak odejdziemy, by ziemię na nowo spulchnić. A świat z czasem zapomni, już trudno. Następna osoba odchodzi i nie będzie już go do snu tulić.

Prolog i Epilog

Prolog

A co, jeżeli nie masz racji? Kiedy myślisz, że ją masz i jesteś w stu procentach przekonany swojej decyzji. Tak bardzo wierzysz w swój wybór, lecz po włączeniu to nie chce działać. To, znaczy twoje życie. Wiadomość: TWOJE ŻYCIE NIE DZIAŁA JAK POWINNO. POCZEKAJ LUB ZRESTARTUJ.
Nie masz nad życiem kontroli. Nawet nie starasz się mieć, ponieważ autopilot odciąża cię każdego dnia. Pamięć mięśniowa oraz przyzwyczajenia pozwalają dotrzeć z punktu a do punktu b, lecz co było pomiędzy? Ile pamiętasz z tej trasy? Gdzie radość, która toważyszyła tobie za pierwszym razem? Hura, mogę jechać samochodem! Ale, jakie to ma znaczenie dzisiaj? Jaki jest sens posiadać coś, kiedy zapominam, że w ogóle to posiadam. Brak szczęścia i brak życia.
Jadę do pracy, każdego dnia mijam te same osoby. Oni się śpieszą, więc wnioskuję, że też jadą do pracy. Zapamiętuję ich twarze. Po tygodniu lub dwóch dojeżdżam do pracy i nie pamiętam czy dzisiaj mijałem przykładowo panią Jolę lub pana Sławka. Umknęła mi przejażdżka i nie wiem jak tam dotarłem. Gdzie wtedy byłem? Tak jakbym utknął w czasoprzestrzeni, przeładowany myślami straciłem kawałek życia. Byłem, zniknąłem i nagle jestem.
Byłem w błędzie oraz wiem, że nie miałem racji. A ty myślisz, że wciąż ją masz? Zależy, z której strony patrzysz. Zależy jaką rację masz na myśli. Twoją? Czy może twoją, lecz bazującą na przekonaniach i uprzedzeniach? Gdy będzie taka potrzeba to oddasz życie za swoją rację? Czy może wyżekniesz się jej i przyznasz do błędu?
Patrzę na swoje życie z perspektywy siedzącej. Nie mierzę się z życiem stojąc, świecąc budową ciała albo umiejętnościami. Tutaj to nie ma znaczenia. Tutaj każdy jest równy. Dlatego zniżyłem się do poziomu dziecka. Chcę przeżywać wszystko na nowo. Chcę doświadczać wszystkiego od początku. Chcę się bawić i cieszyć z zabawy. Chcę móc pić kawę i tylko tym raczyć się w danej sekundzie, minucie, godzinie. Nie czuć upływu czasu, nie spoglądać na zagarek. Przez chwilę dłuższą poczuć się jak nowo narodzony człowiek.
Jeżeli w tym wszystkim nie mam racji – to dobrze. Dziecko nie zawsze ją ma.

Epilog

Coś czego nie ma. Coś, co może pojawić się jutro, lecz jeszcze o tym nie wiesz. Zamykasz oczy, by zasnąć, a tak naprawdę przenikasz w świat astralny, świat fantazji, urojeń, przygód, klęski i niewyjaśnionych wydarzeń.
Ktoś puka do drzwi. Wstajesz, wychylasz się zza rogu, by przypomnieć sobie, że oglądasz ulubiony serial i to właśnie w nim ktoś do tych drzwi pukał.
Strach pomyśleć gdybym był inwalidą. Chory na raka lub potrzebujący nagłego przeszczepu jakiejś partii ciała. Stokrotne dzięki za przypomnienie, że warto iść do przodu, mimo znaku ślepa uliczka. Ponad horyzont. Ponad zasięg własnego umysłu.
Ktoś właśnie patrzy. Ktoś odlicza minuty do końca. Ktoś podlicza dobre i złe zachowania. Budzę się i widzę: kartkę, długopis, telefon, zapalniczkę, paczkę papierosów i niedopitą kawę. Jeszcze nie taka zimna. Jeszcze jest czas, by to wszystko pozmieniać.


Dominik Choromański

Kolekcjoner wspomnień

Pierwszy nostalgiczny nielegal szarego artysty pt.

REFLEKSJA DUSZY

Album Refleksja Duszy zawiera przemyślenia oparte o wspomnienia płynące prosto z głębi duszy. Nostalgiczne westchnienie – kiedyś to było – tutaj w tej poetyckiej składance łączy się z emocjami oraz doświadczeniem człowieka, szarego artysty tęskniącego za życiem, które chciałby wskrzesić przeżywając na nowo. Wyjazd z rodzina do Anglii rozpoczął całkowicie nowy epizod w moim życiu, lecz pewne historie są wciąż aktywne, a nawet nie pozamykane.

Oto jako pierwszy opublikowałem materiał o nazwie Kolekcjoner Wspomnień:

CDN

Sztuka na poważnie

Od kiedy pierwsze słowa poezji składałem w całość
Moją duszą zawładnął jakiś straszliwy pająk
Swą siecią zaplątał wersy w pergamin
Bym się cofnął i stawił czoła legendom
Bym swą magią poezji łączył ludzi w jedność
Bym trafił na pasterza co swą trzodą dobrze włada
Przekazał mu moc słowa by on to rozpowiadał
Historii czas przemija a sztuka wciąż jak żywa
Renesans odnowienie reinkarnacja wyzwań
Do celu doprowadza mnie żarząca się wciąż iskra
Na sztukę mam swe oko przykute życia gwoździem
Do portu zacumuje gdy zrobię większy postęp

 

Nieudana Próba Traw

Trafił do nas wygłodniały, cały posiniaczony, sama skóra i kości. Żal było patrzeć na los tego chłopca. Prawdopodobnie sierota, lecz nie śpieszyło się nikomu tego potwierdzać. Został u nas. Znaleziony pewnej, mroźnej nocy na rozbitej łódce przy przystani. Miał szczęście, że jeden z naszych polował wtedy na bestię w tamtej, względnie bezpiecznej okolicy. Chłopiec potrzebował sporo czasu by dojść do siebie. Jednak od początku widać u niego było wolę walki i chęć przeżycia choćby jeszcze jednego dnia. Jego rany nie były spowodowane przez atak potwora, lecz musiał być długo nieprzytomny, a nurt wody zadecydował gdzie ostatecznie znajdzie się bezbronne ciało. Skały mogłby być przyczyną pokiereszowanej łodzi oraz marnego stanu zdrowia chłopca.

Nabierając witalności, młody chcąc nie chcąc, jak inni w jego wieku musiał stoczyć pojedynek z wałsnym odbiciem. Trudne testy oraz sprawdziny, z którymi się zapoznał przynosiły uśmiech na jego twarzy. Jego organizm był zupełnym przeciwieństwem. Częste, przewlekłe choroby i nietolerancje składników, które wchodziły w skład specjalnej diety przy wymagającym wysiłku fizycznym. Będąc na wyczerpaniu psychicznym, z przyczyny boleści brzucha, forma chłopca malała, a jego umiejętności i predyspozycje – mimo, iż miał ogromny potencjał – nie spełniały odpowiednich wymogów aby przejść do następnego etapu.

Chłopiec nie miał totalnie nic do stracenia. Budził się przed wszystkimi, trenował poza godzinami i starał się z całych sił udowodnić, że się nadaje. Cóż mieliśmy zrobić. Odmówić biedakowi? Pomimo naszych skamieniałych serc, każdemu zrobiło się w tamtej chwili miękko i niepewni swoich decyzji puściliśmy chłopaka na Próbę Traw. Wiedząc, że może to być koniec przygody, chłopak zdeterminowany przystąpił do etapu mutacji. Dalsze wydarzenia możecie sobie wyobrazić.

Bywaj Mikkel. Dzielny był z ciebie wojownik i niedoszły wiedźmin.

 

trudny los artysty

Rzadziej piszę poezję ostatnimi czasy i nie chodzi tu o wypalenie. Nic z tych rzeczy. Wiersze są już ze mną prawie dekadę. W sensie jestem z nimi związany tak długo. To znaczy, nie jako para… Nie ważne.

Kiedy zasiadam do napisania mam wrażenie, że to będzie mój ostatni i się tego boje. Czemu ostatni? Może przez fakt, że idą trudne czasy, klimat się zmienia, nigdy nie wiadomo co będzie jutro. A może po prostu stracę rękę i niczego już nie napiszę – tak bardzo absurdalne bywają moje myśli. Boję się, że kolejny tekst – jeżeli się okaże tym ostatecznym – nie będzie zbyt wystarczający. Co to znaczy? Mogę coś pominąć, pomylić się, za bardzo przesadzić z treścią, nie wiem. Dlatego takie przerwy w publikacjach.

Kocham pisać. Czasami myślę sobie, że nie rozwinąłem skrzydeł na tyle, by świat o mnie usłyszał. Później dochodzi do mnie wizja mojej rodziny, znajomych, którzy trzymają w rękach mój tomik Rewolucja Stanu Umysłu i pomimo iż mało co z niego rozumieją, cieszą się z mojego sukcesu, nie ważne jakich jest rozmiarów.

Wiersz zwykle zaczynam od tytułu. Dalej idzie cała reszta. Nie znam tytułu mojego ostatniego wiersza, lecz gdybym z jakiś przyczyn był zmuszony zawiesić rękawice na kołku to chciałbym zostać podsumowany jednym słowem – milczenie.

Cenię sobie ciszę oraz słuchanie ciszy. Lubię milczeć i obserwować. Następnie piszę to co zobaczyłem i dopowiadam to czego nie usłyszałem. Tak w skrócie wygląda moja twórczość.

Na koniec, tak już króciutko: NIECH MAGIA POEZJI BĘDZIE Z WAMI!

 

Blog at WordPress.com.

Up ↑