Ja i mój wierzchowiec

Jadę samotnie przemierzam pustkowia pobliskich rejonów
Szukam prawdy kryjącej się za warstwą nieokiełznanych uczuć
Kołysząc się łagodnie na grzbiecie mojego wierzchowca
Wsłuchuję się w ciszę przenikającą strefę zieleni i piachu
Zielony przesmyk – tak na to wołają
Dla mnie jest punktem obserwacyjnym
Aby wypatrzeć myśli dobiegające z przyszłych niedalekich wydarzeń
Stoję na szczycie a moje oczy wpatrzone w horyzont
Gonią za granicą filtrując każdy napotkany wyróżniający się obiekt.
Jestem obserwatorem życia
Obserwatorem swojego losu
Przerzucam nogę nad siodłem
Gwałtownym dotykiem pięty w tułów przywracam do życia
Żarzące się ciało głodne przygód dnia jutrzejszego
Ściemnia się a droga powrotna wymaga czasu
Dziś mamy go dla siebie a jutro to jedna wielka zagadka.


Dnia 3/10/2019 oddałem na cele charytatywne ( http://www.r-evolution.org.uk/ ) mój wspaniały rower, na którym przejechałem setki kilometrów. Posłużył mi prawie trzy sezony. Nigdy dotąd nie wyobrażałem sobie, jak silne może być połączenie emocjonale z rzeczą martwą. Wydaje mi się, iż rzeczy, do których się przyzwyczajami stają się częścią nas i dostają kawałek żywej duszy. Będę wspominał ten dzień.

Koniec jest bliski. The end is near.

(▼▼▼Please scroll down for English▼▼▼)

Koniec jest bliski

Zapada noc. Mroźna, niespokojna noc. Siedzimy w ciemnym pomieszczeniu okryci starymi kocami. Zza ścian budynku, który jest w oplakanym stanie wydobywa się szelest, krzyki, płacz, mlaskanie oraz odgłos zbliżających się kroków. Nasze oddechy i bicie serca sugerują strach. Wysokie strachu natężenie. Przytulamy się jeszcze bardziej odliczając sekundy do rana. O świcie wszystko znika. Świat wraca do niby normy. Ludzie mogą swobodnie przemierzać szlaki miast. Stałe, wydeptane i oznaczone ścieżki pozwalają nam nie pogubić się w terytorium, które jeszcze nie było przeczesane oraz sprawdzone. Nasz nowy świat to garstka ocalałych. Labirynt budowli dzielący się na znane i nieznane obszary.

the-walking-dead-carl-rick-9812

Mamy średnio piętnaście godzin możliwości za dnia, aby odkryć nieznane, zrobić zapasy na noc i wrócić do bezpiecznego – w miarę – miejsca, które uznaliśmy za nasz dom.

Jest to tylko jedna z wizji tego jak mógłby wyglądać czas po apokalipsie, amargedonie, ragnaroku – zwał jak zwał.

Czy sceny przedstawione w licznych filmach takich jak: Pojutrze (2004), Jestem Legedną (2007), Droga (2009), 2012 (2009), Księga Ocalałych (2010) albo World War Z (2013) mogą zawierać cząstkę prawdy, przepowiedni która spotka nas za jakiś czas? Globalne ocieplenie, wojny domowe, polityczne bitwy, szerząca się wzajemna nienawiść, wzrastające ceny żywności, upadające firmy, zwiększające się niebezpieczeństwo na ulicach po zmroku.

koniecjestbliskigrafika

Nawet w samym mieście Hullywood, w którym mieszkam od lat jedenastu coraz częściej słyszy się o rabunkach, morderstwach, sytuacjach kryminalnych.

Możliwość spokojnego życia odsuwa się od nas wielkimi krokami, ale przecież na co dzień nie jest to informacja, która kształtuje nasz dzienny plan, gdzie na samym szczycie listy widnieje grubymi literami napis: PRZEŻYĆ.

Czy zastanawiasz się nad kataglizmem, zagrożeniem, a nawet śmiercią? Od śmierci nikt nie ucieknie, a moment tego wydarzenia jest nieznany. Świadomym można być naszych decyzji – co zrobię gdy zajdzie potrzeba chronienia własnej rodziny? Na ile jestem przygotowany? Czy mam wystarczająco narzędzi, umiejętności zmagazynowanych zasobów pożywienia, by móc przetrwać jak najdłużej?

A może połóżmy się wszyscy w łóżku, zażyjmy tabletki – dużą ich ilość – i znikniemy w ciszy nieprzeszkadzając innym w prowadzeniu życia, które wymaga wielu wyrzeczeń, poświęcenia, zmagania się z głodem i pragnieniem.

Moje obecne myśli bazują na przeżyciach i doświadczeniach, które zbieram w grze Dying Light – gra komputerowa firmy Techland. Rozwój, doskonalenie się w rzemiośle, walka o lekarstwa, środki opatrunkowe, pojedynki na śmierć lub życie będąc otoczonym przez hordę zarażonych, wściekłych przemieńców.
Fikcyjna przygoda dająca szansę wcielenia się w postać i spróbowania swoich sił w świecie już nie tak przyjaznym i kolorowym jak przed laty.

kolazpd2828s

Temat apokalipsy jest wciąż eksplorowany, a hipotezy pewnego dnia zweryfikuje rzeczywisty obraz przyszłego świata – pytanie tylko kiedy?


The end is near

Night falls. A cold, restless night. We are sitting in a large area covered with old blankets. Behind the walls of the building, which is in a deplorable condition, there is rustling, screams, crying, munching, and the sound of approaching steps. Our breaths and heartbeat suggest fear. High fear intensity. We hug even more counting the seconds to the morning. At dawn, everything disappears. The world is returning to normal. People can freely traverse city routes. Permanent, trampled and marked paths allow us not to get lost in a territory that has not yet been combed and checked. Our new world is a handful of survivors. A maze of buildings divided into known and unknown areas.
We have an average of fifteen hours of opportunity per day to discover the unknown, make reserves for the night, and return to a safe – as far as – place that we considered our home.

the-walking-dead-carl-rick-9812

This is just one of the visions of what time after the apocalypse, armageddon, Ragnarok might look like – call it like it.

Can scenes presented in numerous films such as: The Day After Tomorrow (2004), I am legend (2007), The Road (2009), 2012 (2009), The Book of Eli (2010) or World War Z (2013) contain a piece of truth, a prophecy that will meet us after some time? Global warming, civil wars, political battles, spreading mutual hatred, rising food prices, falling businesses, increasing danger in the streets after dark.

koniecjestbliskigrafika

Even in the city of Hullywood, where I have lived for eleven years, we hear more and more about robberies, murders, and criminal situations.

The possibility of a peaceful life moves away from us with great strides, but every day it is not information that shapes our daily plan, where at the very top of the list there is an inscription in capital letters: SURVIVE.

Are you wondering about cataclysm, danger, and even death? No one will escape from death, and the moment of this event is unknown. We can be aware of our decisions – what will I do if I need to protect my family? How prepared am I? Do I have enough tools and the skills of stored food resources to survive as long as possible?
Let’s all go to bed, take some pills – lots of them – And we will disappear in silence without disturbing others in living a life that requires many sacrifices, sacrifice, struggle with hunger and thirst.

My current thoughts are based on experiences and experiences that I collect in the game Dying Light – a computer game by Techland. Development, improvement in craftsmanship, fight for medicine, dressings, duels to death or life being surrounded by a horde of infected, furious transformers.
A fictional adventure that gives you the chance to play as a character and try your hand at a world that is not as friendly and colorful as it was years ago.

kolazpd2828s

The subject of the apocalypse is still explored, and the hypotheses will one day verify the real picture of the future world – the only question is when?

 

Home and family

East or West, home’s best
That what they saying
Where is my home?
Where is my family? And…
Where are we now?

‘Ull my fella. We are ‘Ull.
An unexpected course of events
Feel lost in this new world
I stood listening to the dialect
I went back to my family
We will not live here a day longer

Ten years later

Still here
Still breathing
Still, have hope to find our true home…

Granica cyfrowej niewiedzy

Stojący pan nad brzegiem cyfrowej przepaści
Rozwiązuje szyfr za i przeciw
Pyta sam siebie czy się opłaci
Gryzie wargi mruży oczy
Grymas na jego twarzy prosi o chwilkę prywatności
O jeszcze jedną stronę niby radości
Przewraca wirtualne kartki bez końca
Nikt mu się do życia nie wtrąca
Zamknięty w jakby bezpiecznym schemacie
Drąży tunele wyobraźni
O świecie fikcyjnych przyjemności
Gubi się w pętli czasu i znaków
Karmi się cyferkami swych postów
Podgląda znajomych pobudza swe ego
Na domiar tego nie wychodzi z domu
Nie opuszcza terytorium wspaniałego
Surfuje po sieci w sieć srogą wplątany
Zachowuje obrazy zapisuje witryny
Przerzuca siano kciukiem bez większego wysiłku
Maleje mu pamięć rośnie apetyt
Jak daleko leży granica?
Gdzie kres tego cyrku?
Co powoduje takie zachowania?
Kiedy pan z wiersza zatrzyma swoje postępowanie?
Brak zasięgu
Skoczył
Offline.

 

Useful demons

source of anger
hidden deep inside my soul
me
me looking for demons
to sign a pact
to be unstoppable
to be powerful me
my head filled with
thoughts full of danger
I cannot resist it
I am a writer
am an angry writer
who has useful demons
as pets

pdah7272

Hullywoodzkie życie

W barwach czerni i bursztynu
Przyszło żyć nam tu
Mimo tęsknoty i gniewu
Nie prędko doczekamy wylotu
Każdy dzień niby zwykły
Hullywoodzkim goni tempem
Marzę by wspomnienia pierwszych dni znikły
By angielski sen nie okazał się błędem
Już dekadę tutaj siedzę
Błądzę po szlakach tego miasta
Staram się zrozumieć siebie
Tak na prawdę to jest garstka
Tego co właściwie pragnę
Chce pobudzić wyobraźnię
Skoczyć i polecieć dalej
Przestać klęczeć nad zegarem
Hullywoodzki styl odnaleźć
Zamknąć temat jednym strzałem
By powrócić móc odpocząć
By na chwilę oczy zamknąć
Ze szczerym uśmiechem
Z ukochaną kobietą u mego boku

ostatecznie zasnąć

Już nie czekam

Czas stoi.
A ja siedzę pod drzewem i już
nie czekam.
Już nie widzę powodu.
Czuję jak chłodny wiatr
uderza mnie w szyję.
Kosmyk włosów ociera się
w niezsynchronizowanym rytmie o rzęsy.
Dreszcz przeleciał jak połowa roku.
Było…
a nagle nie ma.

Nadchodzi czas refleksji.
Głębokich i głębszych przemyśleń…
Obecny stan ducha o kolejną
dawkę adrenaliny się upomina.
Więc dosiadam dwukołowego rumaka.
Gnam ile sił…
By za moment raptownie wyhamować.
By nie przegapić pięknych chwil.

Szum betonowej dżungli

niejednostajny ruch miasta
oddech przechodniów zanika przy dźwiękach ulicy
mało schematyczny gwar
wielotematyczny układ par
oczy skierowane w prostokątne pudełka
nafaszerowane układami scalonymi
układy i układziki
cwaniaki i kradzione kolczyki
szum betonowej dżungli
symulator rzeczywistości
walka o przetrwanie
światło czerwone nikogo nie zobowiązuje
sygnał pogotowia nie wzbudza paniki
obojętność stała się wszystkim
a wszyscy stali się nikim

łatwo nie jest

podążam w stronę światła
zamykam oczy w obawie przed tym
co mnie może zaskoczyć
uśmiech przez łzy
tak to się nazywa
na każdym kroku rozłożone sidła
jak żyć zatem pytam siebie
kolejna zapisana strona
o tym co w piekle i o tym co w niebie
a jutro z wczoraj walczą zawzięcie
pilna sprawa na dzisiaj
nie może czekać jak kiedyś

Blog at WordPress.com.

Up ↑