Nieudana Próba Traw

Trafił do nas wygłodniały, cały posiniaczony, sama skóra i kości. Żal było patrzeć na los tego chłopca. Prawdopodobnie sierota, lecz nie śpieszyło się nikomu tego potwierdzać. Został u nas. Znaleziony pewnej, mroźnej nocy na rozbitej łódce przy przystani. Miał szczęście, że jeden z naszych polował wtedy na bestię w tamtej, względnie bezpiecznej okolicy. Chłopiec potrzebował sporo czasu by dojść do siebie. Jednak od początku widać u niego było wolę walki i chęć przeżycia choćby jeszcze jednego dnia. Jego rany nie były spowodowane przez atak potwora, lecz musiał być długo nieprzytomny, a nurt wody zadecydował gdzie ostatecznie znajdzie się bezbronne ciało. Skały mogłby być przyczyną pokiereszowanej łodzi oraz marnego stanu zdrowia chłopca.

Nabierając witalności, młody chcąc nie chcąc, jak inni w jego wieku musiał stoczyć pojedynek z wałsnym odbiciem. Trudne testy oraz sprawdziny, z którymi się zapoznał przynosiły uśmiech na jego twarzy. Jego organizm był zupełnym przeciwieństwem. Częste, przewlekłe choroby i nietolerancje składników, które wchodziły w skład specjalnej diety przy wymagającym wysiłku fizycznym. Będąc na wyczerpaniu psychicznym, z przyczyny boleści brzucha, forma chłopca malała, a jego umiejętności i predyspozycje – mimo, iż miał ogromny potencjał – nie spełniały odpowiednich wymogów aby przejść do następnego etapu.

Chłopiec nie miał totalnie nic do stracenia. Budził się przed wszystkimi, trenował poza godzinami i starał się z całych sił udowodnić, że się nadaje. Cóż mieliśmy zrobić. Odmówić biedakowi? Pomimo naszych skamieniałych serc, każdemu zrobiło się w tamtej chwili miękko i niepewni swoich decyzji puściliśmy chłopaka na Próbę Traw. Wiedząc, że może to być koniec przygody, chłopak zdeterminowany przystąpił do etapu mutacji. Dalsze wydarzenia możecie sobie wyobrazić.

Bywaj Mikkel. Dzielny był z ciebie wojownik i niedoszły wiedźmin.

 

Wycieczka po Białym Sadzie

słucham śpiewu ptaków przy porannym chłodzie
nim słońce wyjrzy a miasto do żywych wróci
jest jeszcze czas by spojrzeć prawdzie w oczy
a skrywa się ona w ciemnych zakamarkach
skażona i często pod maską kłamstwa
sekretna i szorstka
patrzę na martwe rozkładające się ciała
much pająków i robactw
jakaś plaga przeszła przed progiem mego domu
dogaszam papieros
pod wpływem wyobraźni zataczam się
ostatkiem sił na piętro by wznowić
wycieczkę po Białym Sadzie

Blog at WordPress.com.

Up ↑