Granica cyfrowej niewiedzy

Stojący pan nad brzegiem cyfrowej przepaści
Rozwiązuje szyfr za i przeciw
Pyta sam siebie czy się opłaci
Gryzie wargi mruży oczy
Grymas na jego twarzy prosi o chwilkę prywatności
O jeszcze jedną stronę niby radości
Przewraca wirtualne kartki bez końca
Nikt mu się do życia nie wtrąca
Zamknięty w jakby bezpiecznym schemacie
Drąży tunele wyobraźni
O świecie fikcyjnych przyjemności
Gubi się w pętli czasu i znaków
Karmi się cyferkami swych postów
Podgląda znajomych pobudza swe ego
Na domiar tego nie wychodzi z domu
Nie opuszcza terytorium wspaniałego
Surfuje po sieci w sieć srogą wplątany
Zachowuje obrazy zapisuje witryny
Przerzuca siano kciukiem bez większego wysiłku
Maleje mu pamięć rośnie apetyt
Jak daleko leży granica?
Gdzie kres tego cyrku?
Co powoduje takie zachowania?
Kiedy pan z wiersza zatrzyma swoje postępowanie?
Brak zasięgu
Skoczył
Offline.

 

Hullywoodzkie życie

W barwach czerni i bursztynu
Przyszło żyć nam tu
Mimo tęsknoty i gniewu
Nie prędko doczekamy wylotu
Każdy dzień niby zwykły
Hullywoodzkim goni tempem
Marzę by wspomnienia pierwszych dni znikły
By angielski sen nie okazał się błędem
Już dekadę tutaj siedzę
Błądzę po szlakach tego miasta
Staram się zrozumieć siebie
Tak na prawdę to jest garstka
Tego co właściwie pragnę
Chce pobudzić wyobraźnię
Skoczyć i polecieć dalej
Przestać klęczeć nad zegarem
Hullywoodzki styl odnaleźć
Zamknąć temat jednym strzałem
By powrócić móc odpocząć
By na chwilę oczy zamknąć
Ze szczerym uśmiechem
Z ukochaną kobietą u mego boku

ostatecznie zasnąć

Blog at WordPress.com.

Up ↑